Projekt stowarzyszenia przyjaciół pod dyskusję
Ostatnimi czasy miałem przyjemność poznać w necie wielu fantastycznych ludzi. Połączyła nas wspólna chęć zmiany istniejącego stanu rzeczy poprzez tworzenie oddolnego ruchu poparcia dla Janusza Palikota. Praktyka życia codziennego pokazała, że masa naszej pracy, środków finansowych idzie na coś, co nie gwarantuje zwrotu w postaci poprawy jakości naszego życia w jakimś rozsądnym przedziale czasowym. Wpływa na to zbyt wiele czynników na które nie mamy wpływu. Takim czynnikiem są choćby wyniki wyborów. Jeśli nawet ulokujemy posłów w parlamencie, to nie mamy wpływu na koterie i inne zależności tam panujące, które sprawią, czy w ogóle będzie możliwość przeprowadzenia naszych pomysłów na zmiany. Pomyślałem sobie, czy ja kasuję swoich przyjaciół, którzy wpadli na kawę za każde podane cappucino? Czy jeśli mogę, to nie pożyczę przyjacielowi pieniędzy? Czy wspólnie zrzucamy się na nasze imprezy? Czy pomagamy sobie w sprawach zawodowych, załatwianiu pracy, czy innych życiowych sprawach? Ależ pomagamy sobie!!!
Zacząłem szukać rozwiązania, które wydaje się pewniejsze i do zastosowania od już. Najistotniejszą sprawą było znalezienie sposobu jak uczynić moich przyjaciół przyjaciółmi ich przyjaciół. To takie wybieranie rodzynek z ciasta. Wydaje się, że sposobem na to jest stworzenie własnego portalu dla przyjaciół. To tutaj będziemy się spotykać, wymieniać poglądy, opowiadać sobie ciekawostki, zapraszać siebie na wspólne imprezy i wspólnie decydować o tym, jak będziemy zarządzać gromadzonymi przez nas środkami, którymi będziemy finansować projekty, które mogą nam poprawić jakość życia.
Jak to sobie wyobrażam? To złożony projekt i trzeba go będzie dopracować, bo nie jestem alfą i omegą w każdej sprawie. Sprawa pierwsza jest taka, że do programu zapraszamy swoich, sprawdzonych przyjaciół. Daje to szansę na to, że współpraca będzie się układała w miarę harmonijnie. Rzecz następna, to na rzecz naszego stowarzyszenia będziemy wpłacali miesięczne składki.
I tu już będzie pierwszy kłopot. Przy każdej wpłacie będziemy musieli zdecydować, jaką część składki na jakie cele chcemy przeznaczyć (np. 4zł na naukę, 6zł na zdrowie, 16 zł na inwestycje i 4zł na pomoc przyjaciołom. Łącznie cała składka wynosi 30zł). Na początek proponuję poddać pod dyskusję następujące cele:
1. Nauka – możemy z tych środków dofinansowywać szkoły, uczelnie lub inne działania związane z edukacją. W zamian oczekujemy wysokiej jakości nauczania naszych pociech i inne profity dla przyjaciół. To oczywiście zarys do wspólnego opracowania jak i pozostałe punkty.
2. Zdrowie – tutaj możemy dofinansowywać projekty związane ze służbą zdrowia, jak np. szpitale, przychodnie w zamian za bezproblemową obsługę naszych przyjaciół,
3. Inwestycje – to jest ta część składki, którą możemy zainwestować jako stowarzyszenie w jakieś dochodowe przedsięwzięcia z których zysk zasili konto stowarzyszenia. Ta część składki jest częścią zwrotną i dziedziczną na zasadach, które sobie później dopracujemy.
4. Pomoc przyjacielska – ta część składki jest przewidziana dla tych z naszych przyjaciół, którzy znajdą się w życiowej potrzebie np. pilna operacja czy terapia ratująca życie, zakup jakiegoś sprzętu medycznego, który pomoże funkcjonować przyjacielowi wśród nas. Jest cała masa innych pomysłów, których dziś nie potrafię nawet wyobrazić sobie. Wstępnie zakładam, że wypadałoby zrobić ją obowiązkową np. 1zł na ten cel. Nigdy nie wiadomo kiedy się coś przytrafi.
Trzeba pamiętać, że brak finansowania któregoś z subbudżetów sprawia, że pozbawiamy się prawa do głosowania projektów o tym charakterze. Czyli jest tak, nie płacisz na naukę, to nie masz głosu w sprawach związanych z nauką. To chyba sprawiedliwe rozwiązanie, prawda? Z czasem możemy wprowadzać dodatkowe pozycje, ale to już pieśń przyszłości.
Wyobraźcie sobie taką sytuację: zrzeszy się nas np. 100 000 osób i niech ta składka wyniesie 30zł miesięcznie. Daje nam to budżet do podziału w wysokości 3 milionów zł co miesiąc. Wyobrażacie sobie, jakie to daje nam możliwości? Jest też wspaniałe narzędzie – Internet, które umożliwi nam w pełni demokratyczny sposób analizę, dyskusję i podjęcie decyzji nad przedstawionymi przez nas projektami aplikującymi o finansowanie. To taka szkoła demokracji. Nie chcę obecnie zdradzać szczegółów, ale mogę powiedzieć tyle, że będzie to oparte również o system bankowy (rozmowy w toku).
Portal będzie własnością stowarzyszenia, a przychody z reklamy będą przychodami stowarzyszenia i pozwolą one na sfinansowanie kosztów jego istnienia. Księgowość będzie online do wglądu dla każdego uczestnika programu. Wypracowane decyzje finansowe będą finalizowane na podstawie uchwał wcześniej przegłosowanych, a przelewy będą wymagały np. 20 podpisów naszej Rady Finansowej ( to już będzie zależało od naszych ustaleń ). Podpisy byłyby składane elektronicznie w banku. Nie ma zatem praktycznej możliwości zarządzania kontem stowarzyszenia bez naszego udziału. To na razie tyle, czekam na uwagi do projektu. Warto pamiętać, że takie zasobne stowarzyszenie będzie miało wiele do powiedzenia w polityce, bo będziemy mieli nie tylko głosy, ale i pieniądze! Fajnie się to zapowiada?.





















