Jak widać, ruszyła burzliwa dyskusja nad tezami zawartymi w poprzednim artykule „Zwycięstwo i co dalej?”, co spowodowało, że postanowiłem dolać oliwy do ognia. Pozwolę sobie rozwinąć temat rzucając pod ostrzał krytyki pomysł na spółkę obywatelską. Istotnym wyróżnikiem takiej spółki jest to, że w odróżnieniu od klasycznych spółek prawa handlowego, wkładem kapitałowym do spółki obywatelskiej będą wiedza, umiejętności i kompetencje wspólników. Im więcej tychże posiada wspólnik, tym więcej dostaje udziałów.
Jakie to rozwiązanie daje korzyści? Może dać ich wiele. Postaram się kilka z nich wyliczyć na przykładzie usług księgowych:
- tego typu spółka świadczy usługi księgowe zleceniodawcom po cenie rynkowej. Wspólnicy świadczą usługę w zamian za comiesięczne świadczenie, które stanowi koszt dla spółki. Reguły takiego naliczania kosztów i ich graniczna wartość byłaby ujęta w nowej ustawie.
- wypracowany zysk podnosi wartość spółki, która nawet po przejściu na emeryturę przynosi wspólnikom dochód. Na jakich zasadach, to jest do ustalenia.
- następna różnica, to odprowadzana składka na ZUS od każdego wspólnika,
- jak przy spółkach kapitałowych, udziały są dziedziczne, mogą być przedmiotem obrotu,
- wprowadzanie nowych technologii podnosi dochodowość spółki a w konsekwencji jej wartość! Dodatkowe zyski z nowatorskich rozwiązań przenoszą się bezpośrednio na wszystkich udziałowców, a nie tylko dla wąskiego grona jak to dzieje się w spółkach klasycznych.
- Większe zaufanie zleceniodawców co do jakości świadczonych usług.
To tylko kilka, przykładowych korzyści z rewolucyjnej zmiany pojęcia „kapitał”. Celowo nie rozwijam pomysłu dalej, by nie sugerować rozwiązań, co może uruchomi „burzę mózgów”…. Mogą to być spółki rodzinne, zawodowe, profilowane, każdy pomysł jest godny rozważenia.





















